— Już można hałasować? — zapytała Zośka, stojąca przy tachcie299 z rurą od odkurzacza w ręku.

— Hałasuj, mała, ile ci się podoba.

Przekręciła kontakt i odkurzacz zawarczał niskim tonem.

Nachyliła się nad dywanem tak, że jej krótka, perkalowa sukienka w niebieskie paski odsłoniła nogi powyżej jędrnych muskułów, wiążących kolana, zresztą cała przylegała do skóry, wilgotnej od upału.

— Zośka! — zawołał.

Odwróciła zarumienioną twarz.

— Czy ty wiesz, że jesteś ładna, psiakrew?!

Wyprostowała się i wyszczerzyła szerokie, białe zęby. Perkal był tak przezroczysty, że wyraźnie zaznaczały się przezeń dwie brązowe plamy na dużych, jędrnych piersiach.

— Ano, ładna może, ale nie dla każdego.

— Jak to, nie dla każdego? — nieco zdetonował się.