— Pana nie ma — powiedziała Zośka, zasłaniając sobą wejście.
— To nic, zaczekam — odpowiedziała Alicja i weszła.
— Długo by pani musiała czekać, bo pan wyjechał.
— Dokąd wyjechał?
Zośka wzruszyła ramionami.
— Wyjechał, gdzie mu się podobało.
Alicja spojrzała na nią surowo.
— Niech się panienka nauczy grzeczniej odpowiadać! Kiedy pan Winkler wyjechał?
— Nie wiem, nie mój interes.
— Jak to, panienka jest tu służącą i nie wie, kiedy pan wyjechał?