— Ja tam, czy wiem czy nie wiem, a nie moja rzecz każdemu odpowiadać.

Alicja zdjęła kapelusz, poprawiła przed lustrem włosy i usiadła w fotelu.

— Przecie panienka zna mnie — powiedziała spokojnie — i wie, że jestem znajomą pana Winklera?

— Wiem. Ale takiego rozporządzenia nie mam, żeby każdej znajomej, co na mego pana leci, wszystko opowiadać. Dużo by się takich amatorek znalazło.

Powiedziała to z umyślną intencją i aż rozpierała ją radość, że może dokuczyć tej pani, której nie cierpiała.

— To panienka znajduje, że ja „lecę” na pana Winklera?

— A może nie? — szyderczo zapytała dziewczyna.

— A panienka mnie nie lubi?

Zośka wzruszyła ramionami.

— I nie powie mi panienka, kiedy pan wróci?