— I cóż stąd?

— A... a... moim nie...

Wybuchnął śmiechem.

— O, pan się ze mnie śmieje — schowała głowę pod jego marynarkę. — Ja wiem, że jestem nieładna.

— Guzik wiesz! — rozgniewał się. — Zaraz ci podniosę spódniczkę i tak dam w skórę, że ci się Cape Town317 przypomni.

— Cape Town — rozpromieniła się — gdzie głuptasów biją do trzeciej skóry!...

— Pamiętasz? — roześmiał się. — Widzisz ją!

— O, ja wszystko pamiętam, wszystko.

— Ejże? A wiesz, co się dzieje w Marsylii318?

— Naturalnie! — podskoczyła. — Tam kiedy ktoś mówi, że kłamie, to też kłamie, bo na pewno nie kłamał. Tak?