— Boh! — powtórzyła Alicja.
Drucki odrzucił kołdrę, nałożył pantofle i poprawiwszy pidżamę, wstał.
— Co to ma znaczyć? — zapytał stłumionym głosem.
— Boh! Tak mnie witasz?
— Witam cię tak, jak ty tu weszłaś.
— Boh!
— No cóż powtarzasz? — zirytował się. — Boh i Boh!
Zapalił papierosa i nie patrząc na nią, usiadł na parapecie okna.
— Ta dziewka — wyrzuciła ze ściśniętego gardła — ta dziewka jest twoją kochanką!
Wzruszył ramionami.