— Dobrą znalazłeś dla mnie rywalkę — dodała z ironią.
— O co ci chodzi? — zapytał obojętnie.
— Boh! Jak ty do mnie mówisz? Czym zasłużyłam na ten ton i na te obraźliwe słowa?
— Przepraszam cię, rzeczywiście nie byłem zbyt uprzejmy — zreflektował się — ale wytrąciło mnie z równowagi twoje wtargnięcie tu. Przepraszam.
Zbliżył się do niej i pocałował ją w rękę.
Usiadła na najbliższym krześle i patrzyła nań oczyma pełnymi niepokoju.
— Po co przyjechałaś z Helu? — zapytał tak, jakby nie był ciekaw odpowiedzi.
— Boh. Ty mnie nie kochasz?! — zawołała. — Ty już mnie nie kochasz!
Milczał.
— Powiedz... powiedz... dlaczego? Nie rozumiem dlaczego?! Czy dałam ci jakiś powód, czy się zmieniłam?