— Milion, przecie milion! — przerwał Załkind.

— I oni o tym tylko myśleli, dlatego tak szaleli. No, a okno to już na początku otworzyłem, niby dla świeżego powietrza. Z takimi cymbałami to wszystko można zrobić. Tedy skaczę na krzaki jakieś, a ciemno, choć w pysk daj, myślałem, że już nie trafię pod parkan, gdzie zostawiłem wóz. Jednak zanim zdążyłem wyjechać na drogę, oni już wybiegli i zaczęli smalić po mnie...

— A łajdaki! — zawołał Załkind.

— Milion — roześmiał się Drucki. — Parę dziur zrobili i bak też przedziurawili, ale do miasteczka dojechałem. Zanim mi kowal zalutował, umyślnie poszedłem do policji, by tamci myśleli, że tam zostawiam kontrakt. Ma się rozumieć, śledzili mnie, zdążyli przyjechać, bo przy aucie stał jakiś mały Żydek i jak tylko mnie zobaczył, pobiegł, a po chwili przyszedł ten buchalter343, co mnie w Warszawie u pana widział, i powiada: „Dla Fajersonów to cały majątek; jeżeli im pan dobrowolnie nie odda, oni na wszystko gotowi. I Załkinda, i pana na tamten świat wyprawią”.

— Niech spróbują — mruknął Załkind.

— Próbować będą — z satysfakcją zapewnił Drucki — teść już tam wszystko obmyślił. Potrafili spalić kancelarię notariusza, potrafili zarżnąć Bulczuka, to i nam nie darują. Ale ja tak myślę, Jack, że my z panem gwiżdżemy na to. Co?

— I kule pogwiżdżą — cicho powiedział Załkind, a jego chuda twarz nabrała sępiego wyrazu.

— No, za zdrowie Fajersonów.

Wypili i Załkind zaczął tłumaczyć Druckiemu szczegóły tej zawiłej sprawy, której żadna ze stron nie mogła oddać do sądu, a co za tym idzie, pozostawało jedynie rozprawić się między sobą. Tymczasem las, przedstawiający wartość przeszło miliona złotych, rósł i czekał na siekierę, do której prawo miał Borys, na podstawie kontraktu z nieżyjącym już właścicielem lasu, a niepozbawione słuszności pretensje — Fajersonowie, dziedziczący po zmarłym. Panem sytuacji był teraz, dzięki eskapadzie344 Druckiego, Załkind.

Opowiadanie jego zostało przerwane dzwonkiem telefonu. Drucki przeciągnął się i spojrzał na zegarek. O tej porze mogła dzwonić tylko chyba Alicja.