— W porządku.
— W Cytadeli?
— Aha.
— A dziś nie zawiozą? — zaniepokoił się Załkind.
— Szofer nie wytrzeźwieje do północy, to już im lepiej opłaci się na stryk od razu.
— Ten szofer to miętówkie chla jak panienka — zaśmiał się Żydek.
— A gryps387 doszedł?
— Mur — skinął nosem kędzierzawy.
— Słuchajcie, chłopcy, ja wam powiem — przysunął się do stołu Załkind — ja wam powiem, że ja obiecałem piętnaście kawałków i że na tym stanęła sztama388. Ale mnie na tym człowieku zależy jak na samym sobie. Jeżeli się uda, to dołożę...
Zrobił pauzę i obrzuciwszy obecnych szybkim spojrzeniem, dokończył: