Przez lunetę odczytał na dziobie „Mazowsze”... I nagle coś ugryzło kapitana, bo nie tylko zmienił dyspozycje i kazał czekać spokojnie, aż niezaradny statek wymanewruje, lecz wszystkich spędził z pokładu do roboty.
W pół godziny później „Mazowsze” przycumowywano do mola w małym porcie Putlam, a tuż za nim wszedł „Regens”. Kapitan Terry kazał wcześniej spuścić łódź i już był na brzegu, gdy z „Mazowsza” zaczęła pomału wysypywać się załoga. Nagle drgnął i czym prędzej odwrócił się. Gdy ponownie spojrzał ku molu, na twarzy już miał wielkie, zielonkawe okulary, jakie się nosi dla ochrony wzroku od słońca. Ze statku schodził wysoki, smukły młodzieniec w białym mundurze porucznika marynarki handlowej.
— Hallo, lejtnancie402! — zawołał kapitan Terry, a kiedy porucznik zbliżył się i zasalutował, dodał: — Zabroniłem moim chłopcom wszczynać jakiekolwiek kłótnie z waszymi. Jestem kapitan Terry z „Regensa”.
— Porucznik Brunicki z polskiej marynarki handlowej — dość ozięble przedstawił się młodzieniec.
— Z polskiej? — zdziwił się Terry. — Mówi pan po angielsku jak rodowity londyńczyk. Polska to piękny kraj...
— Zna kapitan Polskę? — rozkrochmalił się młody człowiek.
— Tak... Byłem tam kiedyś, lejtnancie... No, ale może byśmy wstąpili na szklankę rumu z lodem, co? Piekielny upał.
Porucznik Brunicki zgodził się chętnie. Po chwili siedzieli już pod słomianą strzechą na werandzie krzywego bungalowu403 i rozmawiali w najlepsze.
Kapitan Terry dowiedział się, że „Mazowsze” przyszło z ładunkiem naczyń emaliowanych, a zabiera herbatę do Gdyni, że zepsuł im się ster, że w nocy mieli wielki sztorm i że lejtnant Brunicki niedawno skończył szkołę morską, a to właśnie jest jego pierwsza podróż na południowe morza, z której nie jest zbyt zadowolony, bo jego kapitan to prawdziwy mruk i choruje na pesymizm.
W porcie Putlam nie ma nic lepszego do roboty, jak właśnie pić rum z lodem, i dlatego prawdopodobnie między kapitanem Terrym a lejtnantem Brunickim szybko nawiązały się nici rzetelnej sympatii. Ponieważ jednak „Regens” odpływał wieczorem do Dakaru404, porucznik poprosił kapitana, by ten zabrał list i zaraz zaczął pisać.