— Domyślam się, że do narzeczonej — zaśmiał się Terry.

— Zgadł kapitan. Do najcudniejszej dziewczyny na świcie.

— Tak. Znałem kilka Polek. W waszym kraju są piękne kobiety — w zamyśleniu powiedział kapitan.

— Tak pięknej jednak kapitan, założę się, nigdy nie widział — powiedział młodzieniec i wydobywszy z pugilaresu405 fotografię, podał ją towarzyszowi.

Terry wziął do ręki karton i zerwał się na równe nogi. Zdjęcie wyobrażało młodziutką, czarującą dziewczynę...

— Do licha! Znałem kiedyś podobnie... piękną... Czy wolno spojrzeć na odwrotną stronę?...

— O, proszę pana. Wprawdzie jest tam bardzo czuły napis, ale pan go nie odczyta, bo to w moim ojczystym języku.

Kapitan jednak odczytał:

„Memu najukochańszemu wilkowi morskiemu, zamiast siebie samej na towarzyszkę długiej podróży — Julka”.

— Przeczytałem tylko podpis — uśmiechnął się Terry, zwracając fotografię. — Julka... Winszuję ci, przyjacielu... Jest istotnie jeszcze piękniejsza niż... niż ta osóbka, jaką ja znałem. Na pewno też ma równie słodkie serduszko. Winszuję ci, drogi przyjacielu... Czy dawno ją pan zna?...