Była bardzo ładna i miała coś pikantnego w małych ruchliwych chrapkach. A że swoje tango akrobatyczne tańczyła prawie nago, wiedział, że była wspaniale zbudowana i wygimnastykowana jak cyrkówka.

Jeżeli dotychczas nie zainteresował się nią, to tylko dlatego, że wszyscy mówili, że Kazia żyje z fortancerzem71 Izmaiłowym, a przy tym sam był bardzo zajęty.

— No, więc cóż? — zagadnął.

— Eee... pan dyrektor udaje, że nie wie...

— Że czego nie wiem? — drażnił ją Drucki.

— No, że pan dyrektor mnie się podoba...

— Oooo!...

— Ja wiem, że pan dyrektor wszystkim bardzo się podoba. Przecież nie potrzebuję tego mówić. Połowa tych bab, co teraz drzwiami i oknami walą do naszej budy, to wszystko dla pana dyrektora.

Drucki roześmiał się.

— Niech pan dyrektor nie śmieje się ze mnie, pan sam wie, że kobiety na pana lecą...