— I ty, mała, też?...

— Też.

Znowu zaśmiał się, chociaż nieco zaskoczyła go ta prosta odpowiedź.

— I niech pan nie myśli, że lecę na pańskie pieniądze — wydęła pogardliwie wargi — forsy to ja mogę mieć jeszcze więcej niż mnie potrzeba... Pan dyrektor sam widzi, że najbogatsi goście rozbijają się o mnie. Ale pan mnie się tak podoba, bo pan jest morowy72 chłop i w ogóle...

— Uważaj, mała, bo mnie wbijesz w dumę. No, pogadamy jeszcze kiedy o tym, a teraz czas spać.

Dziewczyna spuściła głowę.

— Nie podobam się panu — powiedziała cicho.

— Ale cóż znowu, tylko trzeba iść spać, późno już.

Chwyciła go za rękę.

— Panie dyrektorze, niech pan do mnie pojedzie na śniadanie.