— Aha! Nie wiedziałem. Nigdy nie bywam w restauracjach, a tym bardziej w nocnych.
Drucki wzruszył ramionami.
— Źle robisz.
— Jak to rozumiesz? — zapytał profesor.
— Po prostu. Wyglądasz na piekielnie wyczerpanego, znużonego, zdenerwowanego do ostatnich granic. Nie można przecie żyć samą pracą. Jako psychiatra wiesz najlepiej, że rozrywki są równie konieczne...
Brunicki machnął ręką.
— To nie dla mnie.
— Dlaczego?
— Nie bawią mnie te rzeczy.
— Rozumiem cię — rzekł po chwili — rozumiem raczej twoją niechęć, twój brak zainteresowania dla zabaw ludzi przeciętnych...