— Rzeczywiście, jestem bardzo wyczerpany. Może i masz rację, że trzeba mi jakichś nowych wrażeń.
Drucki wziął go pod rękę.
— Posłuchaj mnie, Karolu. Dobrze ci radzę. Przyjdź kiedy do mojej „Argentyny”.
— Wystraszę ci publiczność swoją miną — uśmiechnął się profesor.
— Niech cię to nie martwi.
— Może i wybiorę się kiedykolwiek.
— No, a teraz spieszysz do domu?
— Tak...
Zawahał się i nie patrząc na Druckiego, zapytał:
— Może byś zjadł ze mną obiad?