— Ach! — machnęła ręką.
— Nie doceniasz siebie, najdroższa — powiedział, starając się swemu głosowi nadać brzmienie powagi — jesteś cudowna.
— Pan ma dużo humoru — odpowiedziała zimno — czy już jest szósta?
— Skądże ja mogę wiedzieć! — zirytował się.
Przeciągnęła się i sięgnęła po szlafrok. Wybiłby ją teraz z rozkoszą.
— Niech pan wyjrzy do salonu — odezwała się naciągając pantofelki — na kominku stoi zegar.
— Nie będę przecież w takim stroju chodził po mieszkaniu! — oburzył się.
— Ach, przepraszam. Zresztą... może pan już ubrać się.
Chciał powiedzieć „dziękuję za pozwolenie”, ale ugryzł się w język. Ubierał się w milczeniu. Właśnie kończył, gdy Lola powiedziała:
— Już kwadrans po szóstej. Niech mi pan wybaczy, że nie mogę go dłużej zatrzymywać, ale na szóstą kazałam przygotować kąpiel. Nie cierpię wystygłej kąpieli.