Zdało się jej, że już wie wszystko: on tu przysłał Stefana z zawiadomieniem, że wniósł o rozwód, że żeni się z Przyjemską. Uczuła dojmujący ból w piersiach i nieznośną suchość w gardle. Więc wszystko przepadło... Wszystko, na czym zbudowała swoje życie, rozchwiało się... Runęło... I ta kobieta, ta zła kobieta, która zabrała jej chłopca z bajki, niemądrego, naiwnego chłopca... Oplątała go...
Stali przy śpichlerzu, z którego otwartych drzwi szedł wilgotnawy zapach zboża. Tuż, bujnie obrośnięty perzem i końskim szczawiem, leżał pęknięty kamień młyński. Bogna usiadła na nim i patrzyła nieruchomymi źrenicami w ciemną czeluść spichrza.
— Niech pan mówi — odezwała się drewnianym głosem.
— Właściwie to nic pewnego — zaczął — i bardzo proszę, by pani nie przyjęła tego zbyt tragicznie. Powtarzam, że może to być nieporozumienie. Pan prezes Jaskólski... obawia się... ale sam muszę przyznać. — Ewaryst kategorycznie nie zaprzecza... Na razie ustalono brak około czterdziestu tysięcy...
Bogna w pierwszej chwili nie zrozumiała. Myślami była tak daleko. Dopiero gdy spojrzała w oczy Borowicza zorientowała się od razu.
— Boże! — krzyknęła.
— Ależ jeszcze nic nie wiadomo — zawołał.
— To niemożliwe! To niemożliwe! Nie wierzę — zakryła twarz ręką — Ewaryst nigdy by tego nie zrobił.
Borowicz rozłożył ręce:
Jednakże on nie zaprzecza. Prezes zrobił wszystko, co od niego zależało, by nie nadawać sprawie rozgłosu. Szczegółów i ja nie znam. Wskutek jakiegoś zażalenia, czy denuncjacji wyznaczono komisję i podobno stwierdzono, że niektórzy petenci nie otrzymali przyznanych pożyczek, a podjął je z kasy Ewaryst. Poza tym kazał kasjerowi wypłacać sobie zaliczki na pobory, bardzo duże kwoty. I wszystkie te... nieformalności na razie wynoszą prawie czterdzieści tysięcy złotych.. Jednak nie jest wykluczone, że okaże się tego więcej. Okropnie przykra sprawa. Wszczęto śledztwo...