Panienka wydęła usta:

— Ach, stryj tu był w zeszłym roku, a poza tym on jest taki wielki, że bez kija nie przystępuj. Może sobie pani wyobrazić, że chciał, bym go całowała w rękę! Wie pani co mu powiedziałam? Powiedziałam tak: — Niech stryjek wymaga tego od Przyjemskiej.

Roześmiała się, lecz zaraz urwała, widocznie spostrzegłszy się, że palnęła głupstwo.

— Bo widzi pani... on tu trochę asystował tej aktorce. Swoją drogą powinna go pani trzymać mocno.

Bogna pomyślała: — tu jeszcze o niczym nie wiedzą. Lecz w tejże chwili Kazia wypaliła:

— A teraz szanowny stryjcio siedzi?... Ładna historia. Mamusia utrzymuje, że od dawna to przewidywała. Ale mamusia zawsze przewiduje dopiero wtedy, gdy się coś stanie. Dziadzio mówi, że mama to Pytia z przekroczonym terminem, czy coś w tym guście. Niech mi pani powie co on właściwie przeskrobał?

— Przykro mi o tym mówić, kochanie.

— O, przepraszam panią, bardzo przepraszam. Rzeczywiście jestem bardzo niedelikatna. To ta głupia ciekawość. Wydam się pani teraz taką mieszczaneczką. Ja wiem, że pani jest z arystokracji. Mama mówiła, że takiego wstydu pani nie wytrzyma przed swoją rodziną i że to są skutki wychodzenia za mąż za byle kogo, ale to już mówiła tak, na złość tatuśkowi. Przepraszam panią. Czy pani na mnie się gniewa?...

— Nie, drogie dziecko, skądże.

— A można panią pocałować?