— Że ja zbyt wiele... przecierpiałam.
Zaśmiał się sucho:
— Co ty powiesz?... To paradne! Ona przecierpiała. Ja w więzieniu siedziałem, musiałem spać na twardej pryczy, jeść jakieś paskudztwo, znosić najgorsze traktowanie, a teraz dowiaduję się, że to nie ja cierpiałem tylko ona!
Szofer obejrzał się i Bogna szepnęła:
— Nie mów tak głośno.
Wzruszył ramionami i umilkł.
— Dokądże to jedziemy? — zapytał, gdy auto skręciło ku Wspólnej.
— Do domu.
— Więc zlikwidowałaś mieszkanie?
— Tak. Zamieszkałam w małym hoteliku.