Zapłaciła szoferowi i weszli na górę.

— Pokoik jest wprawdzie bardzo mały — powiedziała — ale i na taki obecnie nas nie stać.

— Klitka — orzekł.

Spojrzał przez okno, z którego widać było podobne do studni podwórko, usiadł na łóżku, próbując sprężystość materacu, później na ceratowej kanapie i machnął ręką:

— Ostatecznie wygodniejsze to od pryczy.

— Czy nie jesteś głodny? — zapytała.

— Nie.

— Może chciałbyś się wykąpać? W korytarzu jest łazienka.

— Wieczorem się wykąpię.

Zapalił papierosa i powiedział: