— Nie, nie...

— To czego płakać?... Nie trzeba...

Zadreptał na miejscu bezradnie i dodał:

— Jak panna Marysia płacze, to ja patrzeć na to nie mogę. No, dosyć... dosyć... A może kto co powiedział?

— Nie, nie...

Chłopak nagle przypomniał sobie, że widział niedawno Zonię wychodzącą z przybudówki. Ogarnęła go złość.

— Dobrze — mruknął i wyszedł.

Cała rodzina siadała już do stołu. Wasil stanął na progu kuchni i odezwał się spokojnie:

— Dlaczego Marysi nie ma?

— Wołałam, nie wiem dlaczego nie przyszła — Olga wzruszyła ramionami.