Nie chwila staje w ogniu, lecz horyzont ziemski:

na morzach drobnych fala ociera się z lękiem

o brzegi nagich piasków, na których jak kreski

powstają ciężkie dymy i błysk się wyzwala.

Tam domy drżą dziecinne w ogrodach zniszczenia

i pocisk szlak wyznacza, a za nim jak palma

upada gałąź ognia na miasto z kamienia.

Ten obszar pełen głosów to ojczyzna ludzka

i nad nią jest granica z księżyca i chmur.

Rozwarte chodzą gwiazdy, powietrze jak z piór