i miecz na wadze złożył, i dotknął cię światłem,

że jesteś pełen blasku, w ciało ledwie wierzysz

i z trwogą słuchasz dźwięków okrutnych, mosiężnych.

I do kwiatu powiadasz w pieszczotliwej mowie:

mój bracie. Wciąż ojczyzna wspomnieniem porasta

i wracasz znów nad rzekę, gdzie jak mały chłopiec

do ręki piasek bierzesz i w zwierciadło miasta

na fali niespokojnej jak w szybę się patrzysz.

Lecz nie widzisz tam wiele: kilka ogni stoi

milczących pośród domów, a na wodzie płaskich,