nie żebym czekał już skazany

na trwałość kruchą — szukam w gwiazdach

zarysu twego. Między nami

jak dłonie dwie złączone są

pamięci nasze i miłości,

a jeden tylko wspólny dom,

który nade mną w tobie rośnie.

Piszę — jak grabarz dół wybiera

na ciała bezruch, dłoni rozpacz

i słowo małe staje nieraz