fujarką był mi grom i pocisk

i ogień barwił krzepko sen.

I spełnić więcej się nie może,

bo to już kres i płynność wieczna.

Stalówki mojej sine ostrze

jak serce trwanie me określa —

i znowu noc. Powieka spada

jak trumny wieko, pióro zaś

wysmukłym krzyżem w palcach rośnie

i ledwie błyska ciemna gwiazda