jak odblask niklu albo kości.

W tym kraju smutnym pełnym gwiazd

samotne trwanie, młodość chrobra

i sen pod pługiem, co jak orła

złamane skrzydło idzie nisko.

Dalekie niebo się nachyla

i ufnie błyska lot motyla

lecz człowiek ręce nie jak skrzydła,

a broń śmiertelną z sobą dźwiga.

I nigdy ust nie zmieni w skrzypce,