a oczu w światło. Ogień czysty

na bark męczeństwo, serca trwogę

przyjmuje w siebie. Własny portret

wśród chmur spalonych siarką widzi.

I wtedy spada jękiem miedzi

mozolne słowo, warga puchnie

jak mnie, choć znowu szeptem tylko

do ciebie mówię.

I wiem, że chyląc głowę trudną

nad liter bruzdą — widzisz jeszcze