mój obraz: idę przez powietrze,

a za mną miasto moje idzie.

Niebiosa górą, echo trąb

i mocny oddech tych, co śpią

podwójnym trwaniem: pierwsze chroni

omszały mur za stosem broni,

a drugie — pościel biała spiętrza.

Ten czas, ta noc i ja bez miejsca

nad tobą ważą się i uczą:

ostatni sen, a boleść pierwsza