i słona miłość nad ojczyzną.

I znowu noc i ziemia jedna

powiąże nas. Na stole moim

warkoczem jasnym cichnie świeca

i dom nade mną cicho stoi,

a z głębi czarnej, jakby z mieszka

wychodzą światy. Starczy oczom

powieki małej, aby tło

powstało jasne, gwiazdy szpon

i nierozumny krzyk stworzenia.