rzeka przepływa miastem moim,

a nad nią z brązu postać stoi

i domy z prawej, domy z lewej,

w których o twarzach nam podobnych

w pościelach leżą, oczy mrużą

ludzie znużeni jak obłoki

w sen zapatrzeni niby w lustro.

Lecz inny dzień: zgiełkliwą mową

pchają lot ptaka, jeśli czasem

odważy się i skrzydłem bosym