o wieżach sztywnych jak o palcach

przeciera chmury. Niby kos

na prostych torach pociąg gwiżdże

i czesze senną, lekką grzywę

na drutach silnych. Gdy popatrzę

jak dym przewija się i pasma

obłoków giną w trawach krótkich,

to jest jak we śnie, gdy ręka ruchem

niewiedzy pełnym obok szuka,

kiedy za oknem jak ampułka