odczytać pisma, które u powiek

nosiłem niemy światłu podobne.

Kto wyzwał ciebie miłosną tak,

że ręką zimną, senną jak plusk

odwiodłaś świat ten? Godzina inna

była i inny księżyc się kładł,

sen gęstniał wonny, więc w oczach rósł,

zagarniał usta. Ciało jak linia

proste zostawił... Kroplami żal

świec sinych pada i stopy parzy