wód po kamieniach z lawy i srebra,

z komet chodzących świetlisty łuk

tęczy zawisa lekki jak brew

i jak muzyka toczy się huk.

Podziemna przestrzeń wyrasta z głębi:

drzewa jak ryby, skały jak bór,

szumi jak rzeka zielona węgiel,

bryła otwiera usta do krzyku,

spada gwałtownej ciemności nurt

po mchach żelaznych, grzybach krzemiennych