a ziemia wciąż nierzeczywista

i zarys kwiatów dnem przechodząc

tężeje w kamień, w kość woskową;

a ja w daremnym przypomnieniu

dzieciństwa kształt przybliżam jasny,

obłoków góra, nad nią księżyc

i wiatr gołębi ponad lasem,

woda wesoła, szelest ryby

wśród lilii wodnych. Przecież wiem:

daremny serca strumień jest,