zbudujesz dom — będzie większy, piękniejszy od tego z klocków,

lecz ci i dom nie wystarczy.

Jakże takimi dłońmi, na których zawiła mapa,

ciągle jeszcze maleńki!— utrzymasz kształt własny?

Już dawno wyciekł szum, piękny szum i matka

wygasła.

Kiedy ziemia cię woła każdym ziarnem jak wargą,

ty powierzasz się oczom wyrzuconym jak mosty,

cieniem własnym się chwiejesz, głos dobywasz z oparu

i jak próchno rozświetlasz twarz swą coraz widoczniej.