w płomieniu dom budując jak szafot albo krzyż. —

Nie my, samotni w czasie, ujmiemy w rękę twardą

obłoków kontur cenny i ziemi ufnej kwiat,

jak rzeźba wpół-złamana ale miażdżąca prawdą

jest trudne słowo nasze i krótki męski płacz.

Wywiodę ton ostatni w tej wiosennej nocy

pod Niedźwiedzicy posępnej sercem,

byście mówili: narodzeni z miłości

nie chcemy więcej.

Przypisy: