Stygmat

Od kiedy język mój jak czyżyk

świergoce skąpo, i od kiedy

ręka brzemienna w piśmie leży

jak kłos na skibie — obłok chyży

przechyla się krawędzią lśniącą

i niebo giętkie dając oczom

powiada:

codzienne dzwony w blasku pieją

truchleje w ziemi nasion wstęga,