bo dłoń człowieka w przerażeniu

jest niby noc lub marmur ciężka.

I ty podobny losom roślin

daremnie patrzysz, barwy łowisz

bo tylko nam, nie człowiekowi

dany jest wieczny, wolny pościg.

Od kiedy stół przede mną martwy

spiętrzył się groźnie, niebo zakrył

i w szkle błyszczącym śpi atrament

jak morza kropla lub cień wargi,