Falował spokój w ciepłej darni,

kiedy młodzi plecami wsparci o wieczność

odchodzili w głębokie posłania.

Więc nakryły ich obłoki podobne kulistym mleczom

i wiatr, któremuś wierzył — składał pocałunki umarłym.

Nie wiedziałeś, że dłoń, którą uczyłeś śpiewać

potrafi nienawidzić i pięścią grubieć pełną,

gniewu unosić żagiew4

Ufałeś. Nie ukoił twoich ust śpiew drzewa

i oczu blask nie zajął pod kopułą hełmu