jak stoi drzewo pod przelotem

czystego nieba albo płomień

nad krajem niebu niepodobnym?

Przemawiasz do mnie czy szyderczy

pociskiem godzisz, by zakrakał

pod nierozumnym moim sercem

jak kiedyś liść lub jak fujarka?

Zstępujesz Ty, czy ja wyrastam

ponad swój głos i niemy pejzaż

i czyja dłoń ma kształt żelaza