Nagły jaszczur w smolistej łusce

wypadł z nory pod Męką Pańską

i zanucił dziecięciu jak listek

— a tym dzieckiem pewnie byłem ja —

o jeziorze, gdzie kąpał się w blasku,

pełnym siarki, fioletu i darni —

A wciąż noce wtulone w ogromne

skrzydła —

kołysały kraj.

Ten kraj.