I zanurzony po usta w niej

słyszę w krwi mej szyderczą wieczność.

Zstąp na głowy bluźniące, zanim

grom po trumnach nie przeleci jak wóz,

i niezdarnemu na zimnym posłaniu

wołać daj:

— Oto biskup monstrancją świeci,

szatan z miasta ucieka, a za nim

idzie łuna nad ciemny kraj.

Więc jesteś!