6. Tren na śmierć siostry

Jest nade mną migotanie witraży.

Dymią książki dłoniom leniwym,

kolorowe, soczyste pejzaże

wyciekają jak senna oliwa.

Wyżej cień mój godzinę wydzwania.

Ściana płynie prosta jak struna —

będzie pieśń może gorzka i trudna,

ale pełna smutnego kochania:

Gdzieś, woskowa panienko,