Po krawędzi wysokiej szedł

ceglasty pociąg o kołach wysokich,

ślizgał się most, toczył się szept

i jak łokcie latały tłoki.

Wtedy szeptem prosiłem: zostaw

na to granie, na tę spokojność...

Zstąpił szatan niedosłyszalnie, bo boso,

i do lęku mojego podszedł,

dotknął skroni i wyrzekł: chłopcze,

jeszcze będzie dana ci wolność.