i znaki z morowego powietrza

jak obłoki wędrują nad światem.

Ptaki nieznane nikomu po długich roślinach świstu

spadają w dłonie łun

jak w sieci listków.

Jabłko ziemi błądzące w zdwojonych mocnych obrotach

o obręcz blasku ociera sypką sosnową sierść.

Rwie się niebieski bulgot

i pustkę złą ustokrotnia,

pustkę o wnętrzu płomienia.