palcami przy ustach rozdzwonił,

kołysały się żebra jak liście,

chwiał się ząb wyłamany i goleń.

Robak drobny wąsami poruszał

i po czaszce wędrował jak globie,

uśmiechały się oczy i usta

mej siostrzyczki w trumience obłej.

Jeszcze raz, tylko raz

hejnał bajkę zanuci —

każda kość będzie grać, każda trawa i korzeń: