naszeptujący do kopców cmentarnych u granic.

Ludzie o twarzach z wosku i oczach łagodnej łani

czekają na gałązkę oliwną, a może

na gałązkę zwykłego śpiewu.

Skłębiona puchnie darń,

skwierczą rozwiane knoty gromnic,

noce wtulone w skrzydła nietoperzy ogromnych

kołyszą kraj.

Ten kraj.

2. Pieśń mimowolna