że powalony w własnych krzakach żył
zrzucę swe ciało.
Cóż, potem niebo mi obce
błyskając krawędzią gromu
zeszło po listku, na którym haft —
I wzywałem donośnym głosem,
obok szatan o rogach złoconych:
Ach, zatrzymaj mi, ach, zatrzymaj bieg niebieskich lat!
Przypływ księżyca prowadził.
Wciąż na wieżach ludzie w wieczór