Nikły płomyk leśny biały sen wyciśnie

i obudzisz się z otwartą dłonią, jakbyś zerwać i pogonić chciał.

Więc śpij —

Pożeglujesz powiekami wstecz

i ramiona wyrzucisz za krawędź —

a tam — z puchu księżycowych mlecz

tańczy w igłach drzew chwiejnych i barwnych.

Mchy spienione suną jak obłoki

przygwożdżone łodygami grzybów —

nie odróżnisz — płomyk jest podobny