w łuku Wisły łagodnym ktoś z lewa i z prawa

zatoczył koło — w kole wytrysła Warszawa.

Dziwne miasto, niesforne, piękne — a nieładne,

wesołe, lekkomyślne — więc polskie — jak żadne.

Ktoś w kołpaku z krzyżykiem pod Zamkiem przechodzi...

Wiatr zmierzwił włosy w szwedzkiej, cudzoziemskiej brodzie,

wzrok obraca na Wisłę, dal oczyma pije,

może marzy, że ujrzy daleką Szwecyję,

wiatr nadwiślański mitrę na głowie przegina,

obejrzał się i widzi, że Zamek w ruinach,