ile nędzy i ileż wspaniałych dostatków.

Grzmią działa — ileż razy Warszawa się broni,

ileż razy wpadają i tratują po niej,

iluż wrogów z Północy, z Zachodu, ze Wschodu

dobywają tych murów, wpadają do grodu,

biją dzwony na trwogę, kołyszą się ciężko,

tryumfalnie na tryumf, płaczliwie nad klęską,

lecz kołyszą się zawsze, choć wieżyce płoną,

bo wiecznie biją serca narodowych dzwonów.

To tu, tu było wszystko, tu wszystko się działo,